|
|
filmy:
'Sportowa Jazda Samochodem'

Absolutny kult i pozycja obowiązkowa dla miłośników tylnego napędu. Te wydawnictwo VHS (stary nośnik ze względu na fakt, iż wydany był na początku lat dziewięćdziesiątych) już dzisiaj stanowi absolutny rarytas i nawet rzadko dostępny jest na wszelkich aukcjach ze względu na mały nakład, w jakim został wydany. Pozycja stanowi poradnik, w jaki sposób można wykorzystać zalety samochodu tylnonapędowego. Wiedza i doświadczenie naszego znakomitego kierowcy rajdowego Mariana Bublewicza na początku lat dziewięćdziesiątych minionego stulecia stanowiły wzór dla wielu młodych adeptów motoryzacji, do których też wtedy się zaliczałem. Nie zapomnę nigdy słów Pana Mariana wypowiedzianych w trakcie konferencji w Szczytnie. Na moje pytanie, jaki woli napęd przedni czy tylny? Bez wahania odpowiedział "oczywiście, że tylny, ponieważ kierowca w ten sposób ma kontrole nad całym pojazdem - przód za pomocą kierownicy, zaś tył za pomocą pedału gazu". Nic dodać, nic ująć. Wszelkie manewry pokazane są przy wykorzystaniu samochodu Ford Sierra Cosworth, który wówczas dzięki naszemu wspaniałemu kierowcy święcił triumfy na arenach rajdów samochodowych. Panie Marianie na zawsze Pan pozostanie w naszych sercach.

'Gone In 60 Seconds '

Gone In 60 Seconds Brunona Halickiego jest tym dla miłośnika motoryzacji, czym jest Harley Davidson dla prawdziwego pasjonata motocykli. Tego filmu nie wolno przegapić. Jego treść może nie jest porywająca i traktuje o szajce parającej się kradzieżami samochodów. Ale sposób pokazania w filmie pościgów i wypadków samochodowych jest tak niepowtarzalny, że posłużył jako późniejszy pierwowzór dla całej masy innych filmów drogi. Nawet seqel filmu nakręcony wiele lat później w gwiazdorskiej obsadzie Nicolasa Cage i Ageliny Jolie nie pobił pierwowzoru. Film, pomimo iż nakręcony w 1974 roku jest na tyle świeży, że jeszcze przez wiele lat będzie cieszył kolejne pokolenia pasjonatów motoryzacji. Sceny kaskaderskie były kręcone praktycznie bez żadnych komputerowych fajerwerków. Np. w jednej ze scen, kiedy uciekający przed policja Ford Mustang po zderzeniu z innym pojazdem ścina słup, był sceną niezamierzoną!!! W Mustangu jechał sam Halicki i odniósł na tyle poważne obrażenia, że na kilka dni wstrzymano dalsze kręcenie zdjęć. Mimo to sceny tej nie wycięto z całości i znajduje się ona na oryginale wersji reżyserskiej. Na jednym z załączonych zdjęć macie widok Mustanga po przedmiotowej kolizji. Ale to jeszcze nic!!! W trakcie 97 minutowego filmu na jego planie zniszczonych zostało 93 samochody!!! Główny karkołomny pościg, który jest motywem przewodnim filmu trwa ok. 50 minut!!! I jest on najdłuższym filmowym pościgiem wszechczasów! Pikanterii dodaje jeszcze fakt ze w jednej z końcowych scen filmu zgodnie z planem miał ulec zniszczeniu tylko jeden policyjny radiowóz "1-Baker-11", tymczasem kierowcy statyści z własnej spontaniczności dokonali dzieła zniszczenia całej grupy radiowozów, bo tak w jednej chwili postanowili? No, ale wszystkie te samochody były własnością reżysera, który wykupił je na aukcji w 1972 roku za cenę 200 dolarów od sztuki. Wszystko to świadczy o ogromnym poświeceniu reżysera, któremu zależało, aby film odniósł jak największy sukces, co mu się w 100 procentach udało. Nie bez kozery Halicki nazwany został "Car Cash King". Dzisiejsi twórcy Szybkich i Wściekłych mogliby od niego wiele się nauczyć. Bruno tak mocno angażował się w podkręcanie autentyczności scen swoich filmów, że w na planie swojej kolejnej produkcji (Gone In 60 Second 2 - lub bardziej znany jako Deadline) tragicznie zginął na oczach wielu osób. Przyczyny tego wypadku do dzisiaj są tajemnicze. Wersja oficjalna jest taka, że za wcześnie runęła wieża ciśnień, która przygotowywana była do późniejszej rozwałki na planie filmowym. Zapadając się przerwała kable wysokiego napięcia, w czego konsekwencji śmiertelnie porażony prądem został nasz bohater. Do dzisiaj Brunon Halicki jest cenionym kierowcą w USA i wielu innych krajach.
Polecam stronkę internetową poświeconą jego twórczości
www.gonein60seconds.com


'Sugarland Express'

Wzruszająca opowieść o matczynej miłości do syna. Całej pikanterii do treści filmu dodaje fakt, że został on oparty na autentycznych faktach, które rozegrały się w 1969 roku w Teksasie. Lou Jean Poplin grana przez młodziutką wówczas Goldie Hawn i Glovis Poplin grany przez Williama Athertona, stanowią parę, która targana przeciwnościami losu pragnie dowieść słuszności dotyczącej przywrócenia im opieki na ich synkiem. Mianowicie ich synek Langston w związku z faktem, że Glovis osadzony został w Zakładzie Zamkniętym, zaś Lou ma ciągłe problemy z Policją, decyzją sądu przydzielony został do rodziny zastępczej. Lou decyduje się na desperacki krok udzielenia pomocy swojemu mężowi w ucieczce z Zakładu i wspólny wyjazd do miasta Sugarland gdzie znajduje się ich synek. Sytuacja się komplikuje gdy podczas z jednych kontroli drogowych nasza para porywa cudzy samochód (stary i wysłużony Buick Roadmaster) i zaczyna się wielki policyjny pościg, który przeradza się w swoisty konwój policyjny wiodący przez wiele stanów USA do miejsca docelowego. Zakończenie filmu jest bardzo wzruszające i zmusza do refleksji - czy paragrafy prawne są dobrym rozwiązaniem służącym do rozdzielania rodzin i pozbawiania ich w imię prawa, miłości i więzów rodzinnych? Wszystko to wkomponowane jest w piękne scenerie amerykańskich dróg, karkołomne pościgi, w których uczestniczy mnóstwo wszelkiej maści amerykańskich radiowozów policyjnych. Dla miłośników kina drogi oraz stylu life to ride pozycja obowiązkowa. A dla tych, którzy lubią dobre kino propozycja godna uwagi, która na pewno na długo zapadnie w pamięci. Mimo już zaawansowanego wieku filmu (1974 rok), absolutnie się on nie zestarzał. Dzięki wspaniałej obsadzie aktorskiej: Goldie Hawn, Williama Athertona i Behna Johsona, Steven Spielberg będący reżyserem serwuje nam nie lada gratkę dla miłośników dobrego kina.
'Death Proof '

W całej masie nowoczesnych produkcji typu np. kolejnych części "Szybkich i Wściekłych" bardziej nastawionych na masowego odbiorcę niż na kultywowanie stylu filmów drogi, myślałem ze nic już ciekawego się nie pojawi. Z błędu w 2007 roku wyprowadzi mnie nie, kto inny jak Quentin Tarantino. Wszystko w tym filmie łącznie z dziewczynami, ścieżką dźwiękową oraz wspaniałymi samochodami (Ford Mustang i znowu Dodge Chalenger) jest tu na najwyższym poziomie. Parę pięknych dziewczyn postanawia wybrać się na przejażdżkę do pewnego teksańskiego miasteczka. Nie spodziewają się ze ich tropem podąża seryjny morderca, w którego rolę wcielił się nie, kto inny jak Kurt Russel! Wieńczący film pościg z udziałem Dodga Chalengera to wisienka na cieście. Ten dźwięk silnika. Te malownicze krajobrazy. Od razu odżyły we mnie nadzieje ze klasyczne samochody jeszcze nie raz, staną się bohaterami produkcji filmowych.

'Christine '

Jestem wielkim zwolennikiem horrorów. Jeżeli do tego dochodzi fakt, że w głównej roli występuje tu samochód, to już dla mnie (i myślę, że dla wielu z Was też) jest to pełnia szczęścia. Film jest swoista mieszanka wielkich talentów. Po pierwsze - jest oparty na podstawie powieści mistrza grozy Stephena Kinga (ciekawostką tu jest fakt, że książka została wydana po premierze filmu!!!). Po drugie - reżyserią zajął się nie, kto inny, tylko John Carpenter. Po trzecie - muzykę pod czujnym okiem Carpentera skomponował George Thorogood. Po czwarte - głównym bohaterem filmu jest Plymouth Fury rocznik 1958, którego w tym roku zbudowano tylko 5300 sztuk. Złowieszczy ryk silnika naszego "bohatera", jego mocno dające po oczach światła oraz ciemne szyby, przez które nie widać, kto znajduje się w środku dopełniają nastroju grozy i poczucia w przekonaniu (zgodnie ze sloganem reklamowym na banerach filmu), że niektóre samochody rodzą się złe. Wszystko to okraszone jest wspaniałą muzyką potęgującą narastający nastrój grozy, tak charakterystyczny dla dzieł Carpentera. Treść filmu podobnie jest jak przystało na prawdziwy horror opowiada nam o miłości chłopaka do samochodu, w którym to wcześniej w niewyjaśnionych okolicznościach zginęli jego poprzedni użytkownicy. Miłość dozgonna...? O tym przekonacie się jak obejrzycie film (kieruje te słowa do tych, którzy go jeszcze nie widzieli). Film już wiekowy (1983 rok premiery), ale przewyższa w swoim gatunku wiele dzisiejszych produkcji i dlatego warto go obejrzeć lub mieć w swojej kolekcji.
'Znikający Punkt'

Kowalski, Kowalski, Kowalski - bardzo modnie brzmiące nazwisko swojego czasu w USA. Pewien dostawca ekskluzywnych aut dostaje zlecenie, aby z Kolorado do Kalifornii przetransportować samochód marki Dodge Challenger w wersji R/T. Niby prosta sprawa, ale cały szkopuł w tym, że trzeba to zrobić w jak najkrótszym czasie (15 godzin), a odległość dzielącą oba stany jest bardzo spora. No, ale cóż nasz dzielny bohater za nic ma przepisy o ruchu drogowym i... Stróżów prawa, którzy postanawiają nie odpuścić i niczym cień starają się (właśnie cały urok tego filmu polega na tym, że się starają) dotrzymać kroku naszemu dzielnemu rodakowi. Film pomimo zaawansowanego już wieku (1971 rok produkcji), obfituje w wiele wspaniale sfilmowanych scen pościgów. Nie trącą one sztucznością obróbki komputerowej i przez to są bardzo widowiskowe. Ponadto bardzo identyfikujemy się z naszym rodakiem. Nazwisko wybitnie wskazuje, że korzenie głównego bohatera należą do Polski a ponadto w filmie jest on postacią zdecydowanie pozytywna zaskarbiającą sobie zaufanie amerykańskiej społeczności w walce o słuszna sprawę, jaka jest wolność jednostki. Nawet niewidomy prezenter radiowy ostrzega go przed blokadami policyjnymi i na kanale radiowym nawiązuje z nim swoisty dialog. Wszystko to sprowadza się do morału tego filmu, który na początku lat siedemdziesiątych trapił amerykańską społeczność - a mianowicie prawa do wolności jednostki i problemu kontroli każdego aspektu życia przez władzę w każdej postaci (skąd my to znamy w dzisiejszych czasach w Polsce?). Barry Newman wspaniale odegrał role głównego bohatera. W jednym z wywiadów przyznał ze prawie przez cała swoja karierę aktorska przylgnął do niego przydomek Kowalski. Dla nas Polaków to powód do dumy, ze był sobie kiedyś taki filmowy Kowalski, który był wojownikiem o słuszna sprawę. A dla miłośników motoryzacji dodatkowym plusem jest wspaniała sceneria amerykańskich dróg, piękne modele Dodga Challengera R/T i piękny dźwięk jego silnika!!!!!! Seqel tego filmu z 1997 roku już nie powtórzył sukcesu swojego poprzednika. Owszem w głównej roli znowu mamy wspaniały samochód, ale wszystko już jest jakieś taki...inne niż w części pierwszej, która była niepowtarzalna. Sarafian będący reżyserem tej pozycji stworzył dzieło, które stało się kamieniem milowym w całej serii filmów drogi. Przemieszczanie się wspaniałym amerykańskim wozem przez malownicze połacie ameryki stało się wzorcem stylu bycia lat siedemdziesiątych - według maksymy life to ride, ride to life.
'Pojedynek na szosie'

Pojedynek na szosie (1971 r.), (oryginalny tytuł DUEL) to połączenie filmu drogi i horroru. Z tym, że rolę wampira (czy wilkołaka, jak kto woli) odgrywa tu... ciężarówka. Ciemne szyby, przez które nie widać, kto siedzi w środku, "rust"owy kolor karoserii i nieprzyjazny wyraz przedniej części lory z ostro świecącymi lampami, wywołują dreszczyk emocji. Treść filmu sprowadza się do tego, że pewien busimessman nazywający się David Mann rusza w podróż służbową prywatnym autem. Na pewnej odludnej drodze próbuje wyprzedzić pewna obskurną, stara cysternę, której kierowca (nie wiem jak go nazwać może to jakiś wilkołak?) stara się za wszelka cenę mu ten manewr utrudnić. Gdy już udaję się naszemu bohaterowi manewr wyprzedzania wydaja się ze wszystko jest już ok. Ciężarówka został daleko w tyle, manewr wykonany a on dalej mknie do przodu ku miejscu przeznaczenia. Nic bardziej mylnego. Po chwili olbrzymi kolos pojawia się w lusterku wstecznym samochodu naszego bohatera podjeżdżając mu pod sam zderzak. Przerażający dźwięk silnika cysterny jeszcze bardziej podnosi nam ciśnienie. Zakończenia filmu oczywiście nie zdradzam bo zepsuję Wam całą przyjemność z jego oglądania (oczywiście tym co jeszcze go nie widzieli). W każdym bądź razie Spielberg wyreżyserował pozycje godna uwagi starając się zapoczątkować nowy nurt, jakim jest horror drogi noszący za sobą w okresie późniejszym kontynuacje historii - "Prześladowca", "Prześladowca II" oraz inne: "Autostopowicz" czy też "Christie".
książki i czasopisma:

Kochasz E-30? Jak tak, to ta pozycję musisz miec. Najlepiej na Świecie wydana syntetyczna historia modeli E-21 i E-30. Do tego wszystkie dane techniczne.
Dostępna tylko w jezyku niemieckim.

Obszerna i wyczerpująca historia modelu 2002ti

Opisy niektórych modeli BMW02 jeżdżących po polskich drogach i oczywiście szczypta historii.

Wyczerpujące informacje na temat modelu E12.

Nic dodać, nic ująć. Napis na okładce numeru sam świadczy o czym znajdziemy informacje.

Niemieckie czasopismo. Bardzo dokładne opisy techniczne modelu 2000.

Amerykańskie czasopismo BIMMER. Bardzo dokładny opis i dane techniczne modelu 2002tii.

Amerykańskie czasopismo BIMMER. Bardzo dokładny opis i zdjęcia modelu BMW 2002 Turbo.

Pozycja obowiązkowa dla posiadaczy E30-tek. Bardzo dokładny i treściwy opis i sposoby obsługi silnika M10.

Pomimo kilku wydawnictw na ten temat, uważam ze to jest najbardziej wartościowa pozycja pod względem treści i opisów technicznych.

Pierwsza w Polsce (1987 rok wydania) pozycja opisująca szczegółowo model 02 oraz inne starsze już dzisiaj modele BMW. Naprawdę jak ktoś z Was znajdzie ją na jakiejś aukcji to warto tą pozycję mieć.

Pomimo iż opisy w tej książce nie są szczegółowe i autorowi chodziło raczej o przedstawienie ogólnego zarysu historycznego modeli sportowych poszczególnych marek, to warto się z pozycja zapoznać.

Unikat na polskim rynku (rok wydania 1989). Książka napisana przez dwóch radzieckich kierowców rajdowych, którzy święcili triumfy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Jest to o tyle pozycja wartościowa dla posiadaczy BMW, ponieważ zawarte w niej szczegółowe opisy dotyczą starych tylnonapędowych Ład.

Większość książki stanowi opis kariery sportowej pana Zasady. Ale też sporo objętości wydawnictwa poświęcono właściwego zachowania się podczas jazdy samochodem. Biorąc pod uwagę doświadczenie i autorytet autora wskazówki te są bardzo cenne.

Bardzo ładnie wydane i obszerne kompendium fotograficznej historii modeli BMW. Dużą wada pozycji jest mało treści i fachowych danych technicznych. Mimo to warto mieć wydawnictwo w swojej kolekcji, ponieważ znajdują się tam zdjęcia przedwojennych modeli BMW.

Skarb dla wszystkich posiadaczy 02-ek (dane techniczne, instrukcje obsługi i inne porady). Szkoda tylko, że pozycja na razie nie doczekała się polskiego wydania. Dostępna czasami na Allegro.

Mój najnowszy nabytek na jednej z aukcji internetowych. Kompleksowo opisana historia modelu ze wszystkimi danymi technicznymi. Bardzo duzo zdjęc i fachowych opisow. Jedyna wada pozycji jest jej dostepnoś tylko w języku niemieckim.
autor wszystkich recenzji: Radziejek
|
|
|